Reiki a katolicyzm – mistrzami reiki bywają osoby duchowne!

Mieszkający w Polsce ludzie, bardzo często katolicy, zwykle reagują nieufnością w przypadku, gdy mowa jest o parapsychologii, feng shui, jodze, medycynie niekonwencjonalnej, czy nawet reiki. Sytuacja taka ma miejsce z prostego powodu – pomimo tego, że ich popularność stale wzrasta, większość społeczeństwa, zajęta swoimi sprawami i osadzona w kulturze, w której się wychowała i przeżyła swą młodość, niewiele o nich wie, a z drugiej strony nie chce nawet się im bliżej przyjrzeć, gdyż według nich naruszyłoby to w jakiś sposób przykazanie mówiące „nie będziesz miał bogów cudzych przede mną”. Trudno oceniać postępowanie takich osób jako złe, dlatego że wierność wyznawanej od pokoleń religii, osadzenie w niej, obcowanie z nią na co dzień, budują naszą tożsamość, a pozbawianie się jej powoduje rozpad nas samych, a więc tego, czego bronimy najzacieklej. Tymczasem jeżeli pojawi się szansa na przyjrzenie się np. reiki z bliska, okazuje się, że nie kłóci się ona w żaden sposób z dogmatami chrześcijańskimi, co więcej, dowiadujemy się, że mistrzami reiki trzeciego stopnia (najwyższe wtajemniczenie) zostawali również w Polsce, nie tylko „zwykli” katolicy, ale osoby duchowne! Dociera do nas, że istnieje coś takiego jak medytacja chrześcijańska, a samo reiki nie jest religią, ale sposobem, w jaki ludzie mogą pomóc sobie i innym.

error: Content is protected !!